Newsy

30 Seconds To Mars – This Is War
Środa, 27 stycznia 2010
Autor: cesarVialpando
“This is War” to trzeci album studyjny grupy, wydany przez Virgin Records i EMI. Album wydany został 4 grudnia, polska premiera miała miejsce 7 grudnia.
Wydając ten album zespół faktycznie odbył wojnę. Czy o tej właśnie wojnie jest mowa w tytule – wątpliwe, jednak historia i tak jest godna uwagi.
Kiedy zespół postanowił zmienić dotychczasowe studio nagrań – Virgin Records – na rzecz innego, pozwany został o 30 milionów dolarów odszkodowania za zerwanie kontraktu, podpisanego na 3 płyty. Jednak w odpowiedzi, grupa skorzystała z kalifornijskiego prawa mówiącego, że żaden zespół nie podpisuje kontraktów na dłużej niż 7 lat. Współpraca 30STM z wytwórnią trwa już niemal 10 lat i to dało zespołowi możliwość uniknięcia spłaty odszkodowania.
Wydaje się jednak, że kłopoty wydawnicze i biurokracja nie zdołały zabić tego krążka. Płyta jest... przede wszystkim inna. Zespół najwyraźniej dojrzał, nie tracąc przy tym swojego charakteru. Jedną z cech charakterystycznych, która jako pierwsza może zostać odnotowana to wyjątkowa epickość i podniosłość albumu. Płytę otwiera nagranie zatytułowane „Escape”, nadając jej już w tym momencie wyjątkowych barw i wprowadzając słuchacza w klimat z jakim mamy do czynienia podczas blisko 60 minut muzyki. W pierwszych sekundach słyszymy słowa „To nie jest gra, to nowy początek (...), to czas zapłaty. Wiesz że to nadchodzi. To jest wojna.”
W całym albumie dostrzegamy dużo elementów elektronicznych, bardzo dobrze współpracujących z gitarami i rockowym zacięciem grupy. Krytycy określają to połączenie jako „hybrydę new wave w stylu The Killers i rocka gotyckiego rodem z My Chemical Romance”, mówi się również o łatwo dostrzegalnych inspiracjach grupą Pink Floyd. Sami członkowie grupy mówią natomiast, że ich najnowszy krążek z zamierzenia jest mieszanką synth rocka, metalu i rocka progresywnego. Jednocześnie wokalista grupy zwraca uwagę na to, że płyta ta w żaden sposób nie powinna być klasyfikowana jako rock-opera.
Słuchacz sam niewątpliwie dostrzeże większą skłonność formacji do eksperymentowania. Co możemy powiedzieć w kwestii tekstów i tematów poruszonych przez grupę? Jared Leto sam odpowiada, że „w poprzednich dokonaniach zespołu odczuwał brak kilku rzeczy takich jak optymizm, czy seksualność”. Korzystając z przykładów, utwór „Kings and Queens” daje poczucie triumfu związanego z możliwościami jaki każdy z nas ma, „This Is War” przepełniona jest wiarą, natomiast „Stranger In A Strange Land” przywołuje wspomnianą seksualność.
Podsumowując, płyta niewątpliwie nie jest dziełem przeciętnym i szablonowym. Sposób ekspresji, tematyka i różnorodność emocji na niej prezentowanych powodują, że nie da się przejść obok zupełnie obojętnie. Czy nasze odczucia będą pozytywne, czy też nie – to kwestia osobista, zależna od własnych skojarzeń i czynnika ludzkiego. Pewnym jest jednak, że zespół wykonał kawał świetnej roboty przedstawiając niezwykle świeży i różnorodny materiał, oparty na uczuciach, z jakimi spotyka się każdy z nas.
Jakub Karólewski
Brak.


Tagi: 




