Newsy
Podróż przez wszystkie zakątki klasycznego rocka
Czwartek, 28 lipca 2011
Autor: RedMosquitoo
W jednym z wywiadów Glen Hughes powiedział, że Black Country Communion nie jest supergrupą, bo one są dobre na rok, a potem znikają.
Może to i prawda, ale trzeba zauważyć, że rynek muzyczny obecnie przeżywa oblężenie formacji, w skÅ‚ad których wchodzÄ… najwiÄ™ksze gwiazdy rocka. Wystarczy podać nazwy takie jak Chickenfoot, Them Croocked Vultures, czy wÅ‚aÅ›nie Black Country Communion . Drugi album zespoÅ‚u, w którym bÅ‚yszczÄ… takie sÅ‚awy jak Jason Bohnam, czy Joe Bonamassa nie przynosi zawodu. Raczej wnosi na wyżyny klasycznego rocka i pozostawia cudowne uczucie nasycenia muzykÄ…, za jakÄ… tÄ™sknili wszyscy fani prostego i szczerego brzmienia.
Na „Black Contry Communion 2” razem z genialnymi muzykami, wybieramy siÄ™ w niesamowitÄ…, trwajÄ…cÄ… ponad godzinÄ™, podróż przez wszystkie zakÄ…tki klasycznego rockowego grania. I trudno nie znaleźć tu podobieÅ„stw do Led Zeppelin („The Battle For Hadrian’s Wall”), Deep Purple („I Can See Your Spirit”) czy Black Sabbath („Man In The Middle”), a nawet wstawki, które Å›wietnie sprawdziÅ‚yby siÄ™ na krążku Dream Theater (jak chociażby w fantastycznej gitarowej solówce w „Faithless”). Jednak nie sposób siÄ™ temu dziwić, wszak, po pierwsze wÅ‚aÅ›nie takiego brzmienia poszukuje wiÄ™kszość rockowych wykonawców, po drugie, to wÅ‚aÅ›nie z tego typu zespoÅ‚ów wywodzÄ… siÄ™ czÅ‚onkowie Black Country Communion.
Zaczyna siÄ™ fenomenalnym „The Outsider”, w którym bez zbÄ™dnego intra rozpoczyna siÄ™ stuprocentowo genialne granie, z prawdziwie rockowym powerem, a koÅ„czy siÄ™ ze równie wielkim, ale spokojniejszym rozmachem, czyli utworem „Cold” z boskim brzmieniem gitary Bonamassy. Bo przecież nie można sobie wyobrazić żadnej mistrzowskiej pÅ‚yty, grajÄ…cej caÅ‚y czas na wysokich obrotach, dlatego na drugim albumie Black Country Communion, znajdzie siÄ™ także miejsce na spokojniejsze (ale bez przesady) nuty. Również z takimi mamy do czynienia w trwajÄ…cym prawie osiem minut numerze „An Ordinary Son” czy chociażby „Little Secret”. Jakkolwiek by siÄ™ nie zachwycać wszystkimi kompozycjami na tej pÅ‚ycie, pozostaje jeden wyjÄ…tkowy.”Save Me” jest wszystkim, czego można pragnąć w tego rodzaju muzyce. Riff – jest, rozwalajÄ…ce uszy perkusja i bas – sÄ…, nieziemski, genialny i absolutnie genialny wokal – jest! A miÅ‚ość i uwielbienie do tego zespoÅ‚u, za każdym odsÅ‚uchaniem tego kawaÅ‚ka roÅ›nie.
Prawda jest taka, że po udanym debiucie i tak szybko wydanym kolejnym krążku, można byÅ‚o siÄ™ spodziewać pÅ‚yty maÅ‚o oryginalnej, swego rodzaju kopii poprzedniego. Na szczęście drugi album Black Country Communion, z przesÅ‚uchania na przesÅ‚uchanie zachwyca coraz bardziej i budzi nadziejÄ™, że trzecie wydawnictwo bÄ™dzie równie udane (bo czy coÅ› lepszego niż „dwójka” może obecnie powstać?).


Tagi: 




