Newsy

Rival Sons - Pressure & Time

Rival Sons - Pressure & Time

Środa, 23 listopada 2011
Autor: RedMosquitoo


Aż trudno uwierzyć, że taka grupa, jak Rival Sons, wcale nie powstała czterdzieści lat temu, a zaledwie w 2008 roku. Brzmienia, które prezentuje kalifornijska formacja daleko odbiega od mody na elektroniczne sample, czy kolorowy indie rock. Na „Pressure&Time” spotykamy się z porządnym gitarowym graniem, w stylu Led Zeppelin czy The Black Crowes.


Amerykanie doskonale wpasowują się we współczesne nawiązania do lat świetności gitarowych riffów i fenomenalnych wokalistów o wysokich głosach. Wśród nowszych wykonawców, Rival Sons spokojnie może leżeć na półce obok Black Country Communion czy Chickenfoot. Różnica jest jednak taka, że zarówno w BCC jak i super grupie Satrianiego mamy do czynienia ze „starymi wygami” rock’n’rolla, tymczasem autorzy „Pressure&Time” mogą pochwalić się zadziwiającą świeżością i dynamizmem, bo przecież ten album jest tak naprawdę ich pierwszym profesjonalnym krążkiem (jednak nie pierwszym w ogóle, bo kilka lat temu wydali jeszcze krążek „Rival Sons”, niestety przyjęty bez większego echa). Tak naprawdę jest to przykład nowego klasycznego rocka. Efekt? Fenomenalny!

Już od pierwszych sekund słychać, że nie będzie tu zbędnego jęczenia i wycia, tylko kawał porządnych gitarowych nut. „All Over The Road” to świetny numer otwierający cały krążek, w którym słychać wszystkie mocne strony Rival Sons – genialny głos Jay’a Buchanana, mistrzowskie riffy i oczywiście perkusja, na tle której wszystkie te elementy wypadają nieco blado. Co jednak jest taką wisienką na rockowym torcie, to teksty. Współcześnie artystom łatwo zgubić sens, w tym co piszą i albo tworzyć wersy o niczym, albo zanurzając się tak głęboko we własne myśli, zahaczając jednocześnie o grafomanię. Tutaj jednak grupa uzyskała świetne rockowe liryki, często o sprawach damsko-męskich, niekiedy śpiewając o nich z taką samą przekorą, jak Robert Plant o ściskaniu cytryny (tutaj chociażby w tytułowym „Pressure&Time”). Rival Sons jednak nie ograniczyli się tylko do spraw uczuciowych, ale też beztroski, podróży czy spaleniu rodzinnego miasta (oczywiście „Burn Down Los Angeles”). Jest również wołanie o pomoc („Save Me”) czy nawiązanie do problemów pokolenia telewizji („White Noise”).

Jeżeli jeszcze to nie przekonuje Cię do przesłuchania „Pressure&Time” i nie przekona też stwierdzenie, że tak świetnego zespołu, tworzącego melodyjne gitarowe granie i łączącego je z przewrotnymi tekstami, brakowało współczesnemu rockowi, to do zapoznania się z twórczością chłopaków z Los Angeles zachęca jeszcze jeden fakt. Otóż okładkę do krążka stworzył nie kto inny jak Storm Thorgerson - człowiek, który jest autorem okładek do „Presence” Led Zeppelin, „...And Then There Were Three...” Genesis, jednak przede wszystkim kultowego „The Dark Side Of The Moon” Pink Floyd.


Ada Struś


Podziel się tym newsem ze znajomymi...
Wykop.pl Blip.pl
Facebook.com Twitter.com Flaker.pl Delicious.com Powiadom znajomego
« Powrót Komentarze:

Nowości płytowe Koncerty Konkursy - zgarniaj nagrody!