Newsy
Ray Manzarek & Roy Rogers
PiÄ…tek, 02 grudnia 2011
Autor: RedMosquitoo
W związku z tym albumem jest wiele nieścisłości, absolutnie nie muzycznych, raczej natury technicznej. Bo aż serce pęka, kiedy człowiek natknie się na wzmiankę o płycie dwóch wyśmienitych wirtuozów, a chwilę potem dowiaduje się, nie tylko o tym, że znalezienie o nim jakichkolwiek dokładniejszych informacji graniczy z cudem, a jakikolwiek egzemplarz (wydanego w tym roku!) tego krążka jest w Polsce praktycznie nie do zdobycia…
PrzechodzÄ…c jednak do sprawy ważniejszej, czyli muzyki wÅ‚aÅ›nie, z artystami pokroju Raya Manzarka i Roya Rogersa jest tak, że jak wydajÄ… złą pÅ‚ytÄ™, to z racji szacunku do ich talentu powinna być ona grzecznie przemilczana i jak najszybciej zapomniana. Na szczęście o „Translucent blues” można mówić bardzo dużo i jak najlepiej, bo jest to album po prostu genialny.
Przede wszystkim, nawet pomimo tytuÅ‚u, muzycy zdecydowali nie zamykać siÄ™ w żadnych muzycznych ramach, bo na krążku spokojnie znajdziemy (co ciekawe w wydawnictwie o tak znaczÄ…cym tytule) przede wszystkim rocka („Hurracine”), dopiero potem (lekko rockowy, ale wciąż) blues („Tension”) i elementy jazzowe (w przeÅ›licznym „As You Leave” czy jak na ironiÄ™ w „Greenhouse blues”). Ale co tam gatunkowe szufladki, Ray Manzarek to przecież mistrz gry na organach, a Roy Rogers sÅ‚ynie z gitarowej wirtuozerii. I to wÅ‚aÅ›nie oni sÄ… najmocniejszymi punktami drugiego już, wspólnie nagranego krążka. Z pewnoÅ›ciÄ… na fenomen tej pÅ‚yty wpÅ‚ywajÄ… też wszystkie wybitne postacie, które pomagaÅ‚y w jej tworzeniu. Za warstwÄ™ lirycznÄ… odpowiadali miÄ™dzy innymi Jim Carroll czy Michael McClure – znani ze swojej poetyckiej dziaÅ‚alnoÅ›ci. Z kolei muzycznie duet Rogers&Manzarek wspierali miÄ™dzy innymi Kevin Heyes na perkusji i George Brooks na saksofonie.
Wiadomo, że od przesady gÅ‚owa może jednak zaboleć, ale w tym wypadku duża ilość muzyków (i nie tylko) wspóÅ‚pracujÄ…ca nad jednym longplayem, spowodowaÅ‚a, że pÅ‚yta jest z każdym przesÅ‚uchaniem coraz mocniej interesuje sÅ‚uchacza. Przede wszystkim, wspomniana wyżej różnorodność, pozwala wciąż i wciąż odkrywać nowe fascynujÄ…ce elementy, ale nie można też zapomnieć o fenomenalnym warsztacie, jakim dysponujÄ…, przede wszystkim Ray i Roy, ale tak naprawdÄ™ wszyscy artyÅ›ci, którzy mieli wpÅ‚yw na koÅ„cowy efekt „Tranclucent blues”, co tylko umacnia w przekonaniu, że obcuje siÄ™ z muzykÄ… z najwyższej póÅ‚ki – profesjonalnym graniem z niesamowitÄ… dawkÄ… wÅ‚ożonego w to serca.
Jeszcze jedna sprawa, która nie daje zapewne spokoju wszystkim, którzy mieli już okazjÄ™ zetknąć siÄ™ z omawianym tu wydawnictwem, to jego podobieÅ„stwo do późnych (ale nie tych caÅ‚kiem ostatnich) dokonaÅ„ Doorsów. Trudno nie zwrócić uwagi na przewijajÄ…ce siÄ™ tu fragmenty, jakby żywcem wyrwanych chociażby z „Morrison Hotel”. Ale, mimo wszystko, to tylko kolejna zaleta na koncie duetu dwóch bluesmanów, bo Ray mógÅ‚by przecież za wszelkÄ… cenÄ™ odcinać siÄ™ od tego, czego razem z zespoÅ‚em dokonaÅ‚ w latach sześćdziesiÄ…tych, a w ten sposób udowadnia, że to samo brzmienie ciÄ…gle mu w duszy gra. Bo jak inaczej wytÅ‚umaczyć, że tak swobodne, wrÄ™cz knajpowe granie wciąż zawiera w sobie brzmienia, które powstaÅ‚y blisko pięćdziesiÄ…t lat temu?
Ada StruÅ›


Tagi: 




