Newsy

Real Estate - Days

Real Estate - Days

Piątek, 13 stycznia 2012
Autor: RedMosquitoo


Czasami bywa tak, że delikatne albumy zostają bestialsko pominięte przez słuchaczy, rozgłośnie i krytyków. Na szczęście w przypadku „Days” – drugiego krążka amerykańskiego Real Estate tak nie jest.


Bo chociaż płyta spotyka się z różnymi opiniami, to jak na bardzo subtelne granie, pochodzące od grupy, która do szpiku kości, w absolutnie stu procentach spełnia wszystkie założenia kultury indie, wcale źle nie jest. Oczywiście tworząc taką muzykę, trudno uwolnić się od porównań do Belle&Sebastian, a nawet do uwielbianego ostatnio Fleet Foxes.
 

Faktycznie, może i Real Estate nie stworzyli nic innowacyjnego czy odkrywczego, ale „Days” jest wyjątkowo urzekającym krążkiem. Nie można też dać za wygraną pozorom, które krążek sprawia po pierwszym przesłuchaniu. Bo nie będzie kusić , nie będzie nęcić ani frapować – zapewne będzie cierpliwie i po cichu czekać na swoją kolej, aż wszystkie nowe nabytki zostaną już przesłuchane (na wszystkie możliwe sposoby). Bo Real Estate ma w sobie iskrę, która zapala się dopiero, kiedy już dobrze zaznajomimy się z melodiami i ogólnym zarysem projektu.

Na swój sposób atmosfera panująca na „Days” przypomina ostatni krążek formacji Band Of Horses, w którym zespół zabierał słuchacza na cudowne wakacje. Tutaj jednak, amerykanie proponują relaksacyjny dzień na łące, przy akompaniamencie delikatnych nut i niemal szeptanego śpiewu. Wyobraźnia podpowiada, że to taki moment odcięcia się od świata, bez nerwów i stresów. Słońce sobie świeci a słuchacz słucha. A Real Estate proponuje idealny zestaw do takiego właśnie słuchania - unika jakichkolwiek wyrazistych i ostrych dźwięków, solidnie trzyma się wytoczonych przez siebie granic. Można w tym miejscu grupie zarzucić lekką monotonię, która jednak, przy takim graniu jest raczej nie do uniknięcia.

Muzyka, którą proponują muzycy Real Estate, przypomina nie do końca jeszcze oszlifowany diament. Bo znaleźć tu można prawdziwie błyszczące momenty, jak dobrze znany polskim fanom „Out Of Tune” czy „Green Aisles”, ale też chwile, w których zarysowania i niedoskonałości są jeszcze za bardzo słyszalne, jak w „Kinder Blumen” z przepiękną melodią prowadzącą utwór, jednak której za dużo pozwolono, przez co w pewnym momencie, bardziej przypomina zaciętą płytę niż magiczne nuty. Tak czy owak, „Days” diamentem pozostaje, pozostaje też płytą, która prawdopodobnie jest początkiem muzycznej drogi szczerych kontynuatorów nurtu indie. Oby jak najdłuższej, bo o ile do takich utworów, jakie można znaleźć na tej płycie, niesamowicie trudno się przekonać, to jak już wpadną w ucho, a tekst zagnieździ się głęboko w mózgu, to nie sposób się od takich piosenek oderwać.

Ada Struś
 


Podziel się tym newsem ze znajomymi...
Wykop.pl Blip.pl
Facebook.com Twitter.com Flaker.pl Delicious.com Powiadom znajomego
« Powrót Komentarze:

Nowości płytowe Koncerty Konkursy - zgarniaj nagrody!